Dzisiaj na blogu pojawiły się pewne zmiany. Nie sądzę, żeby były niezauważalne, w końcu zmienił się nie tylko wygląd, ale też i nazwa. Chciałabym Wam wyjaśnić z czego one wynikają. Zapewniam jednak, że tematyka bloga zmieni się minimalnie. Nadal jestem osobą, która chce zwalczyć nadwagę, lecz wybrałam inną drogę. Tę lepszą. Ta decyzja jest rezultatem tego, że zdecydowałam się na zmianę w życiu, założenie bloga i zaczęłam więcej dowiadywać się o odżywianiu i wszystkim, co jest związane ze zdrowym trybem życia.
Kiedy za cel postawiłam sobie utratę zbędnych kilogramów moje myśli skupiały się na jakiejś specjalnej diecie (ta, którą z początku wybrałam, to dieta owsiankowa), no i oczywiście ćwiczeniach. Zaczynając nie wiedziałam tego, co wiem dzisiaj. Moje nastawienie zmieniło się. Nie chcę być na diecie, nie chcę się odchudzać. Do czego więc dążę? Do tego, co zawarte jest m.in. w nagłówku - "To nie dieta, to styl życia.".
Zaczynam nowy etap, nową podróż. Nowy cel, którym nie jest jedynie pozbycie się nadwagi, ale także lepsze, zdrowe życie. Czym chciałabym z Wami się podzielić? Moimi dalszymi sposobami na motywację, ciekawymi ćwiczeniami, czym dla mnie jest zdrowe odżywianie, jak przedstawia się to u mnie... Pomysłów mam wiele. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zarówno Ci, który taką decyzję podjęli niedawno, jak i osoby, które już zmieniły coś w swoim stylu życia.
Co udało mi się już osiągnąć?
Zebrałam różnorodne przyrządy do ćwiczeń, te nie za bardzo wyszukane jak hula-hop, skakanka, twister, kołyska do brzuszków, buty do biegania, piłkę do ćwiczeń. Wydzieliłam półkę w lodówce, na której gości chudy nabiał i wędliny, różne warzywa. Do tego na półkach znajdują się takie produkty jak makarony pełnoziarniste, mąka (również pełnoziarnista), brązowy cukier, płatki owsiane etc. Na ścianie w pokoju wisi tablica, którą starałam się pokazać w jednym z poprzednich postów. Ćwiczę, ruszam się. Sprawia mi to ogromną satysfakcję. Nie potrafię pojąć, że dopiero teraz zauważyłam, że zdrowy tryb życia jest niezwykle przyjemny. Korzystając z okazji, że byłam dzisiaj w przychodni lekarskiej, postanowiłam się zważyć (w moim domu, niestety wagi jeszcze nie ma). Od 6.05.13 waga spadła o 2kg, z tym, że w pierwszym tygodniu niewiele ćwiczyłam, a i zdarzyło mi się podjadać co nieco.
Cieszę się, że inne bloggerki podchodzą z takim entuzjazmem do "młodszych stażem" koleżanek i wzajemnie się wspierają. Nie jestem tu tylko dla siebie, jestem przede wszystkim też dla Was, bo wspólnie o wiele łatwiej jest osiągnąć cel.

